FANDOM


Unioncity
Nigdy więcej. To chore miejsce, prawdziwe siedlisko zła – ale wiesz, nie takiego obcego, plugawego i z mackami, ale klasycznego, ludzkiego, zdeprawowanego cholerstwa. Cały księżyc to jakiś cholerny szpital psychiatryczny. Ludzie walą tam drzwiami i oknami, jakby Union było centrum wszechświata, ale jak posiedzi się tam chwilę, łatwo można zauważyć, że to konkretne zadupie.

Takie samo zdanie mają o swoim domu mieszkańcy Union City. Śmieją się tylko, że to starożytne zadupie – pierwszą kolonię założono tam jakieś półtorej tysiąca lat temu, w dodatku upadła kilkadziesiąt lat później z powodu wadliwego oprogramowania robotów i nanoidów, które miały pomóc osadnikom zbudować nowy dom. Maszyny robiły różne rzeczy. Wykończyły ludzi już na początku, zanim odwaliło im zupełnie. Potem zaczęły montować jakieś dziwne konstrukcje, pojazdy (oczywiście – nie działające), podziemne bazy. Ba, zaczęły ostro terraformować księżyc – choć to szumnie powiedziane, bo atmosfery i tak nie utrzymał. Nanoidy zdechły dawno temu, ale jedna rzecz po nich została – dziwaczna barwa powierzchni księżyca. Tubylcy śmieją się, że takiego różu nie spotkasz nigdzie indziej w Galaktyce i w sumie trudno nie przyznać im racji.

Tak, czy inaczej, księżyc jest teraz zamieszkany, by nie powiedzieć dosadniej – przeludniony. Kilkanaście milionów stałych mieszkańców i kilka kolejnych przyjezdnych tłoczy się w dwóch miastach. O Syrenie nie będę ci opowiadał – nie ma tam nic ciekawego (poza hutami, piecami, elektrowniami i innymi zakładami), zresztą tam da się dostać i tak wyłącznie koleją podziemną, miasto nie ma nawet porządnego portu. Co innego Union, to prawdziwa metropolia, labirynt korytarzy, podziemnych enklaw, skrytych pod przezroczystymi kopułami cieplarni i wysokich na setki metrów wieżowców. Możesz tam trafić na każdego – sekciarza, łowcę nagród, szlachciurę, zbiegłego niewolnika. Ba, trafi się nawet klan bestii-rasistów, zbuntowana SI w ciele cyborga, a nawet były kultysta, który się nawrócił. W Union City nie ma miejsca na nietolerancję – jeśli ktoś cię prześladuje, wynajmujesz jakiegoś zbira, albo samemu wyrównujesz rachunki. Oczywiście, nie dotyczy to luksusowych dzielnic dla bogatych turystów. Tam wszystko jest czyste, śliczne i bezpieczne, wliczając klonowane dziewczyny to towarzystwa, kliniki nano- i genetechniczne. Nawet VR są testowane, kupując tam nie ma ryzyka, że zamiast Tęczowego Raju trafisz do krainy Napakowanych Kolcami Macek.

Okej, chyba już łapiesz, jak to wygląda. Tam, gdzie jest biedniej, panuje prawo dżungli. Tam, gdzie trafiają zamożniejsi, prawo pieniądza. Ciekawi cię pewnie, po cholerę ludzie lecą czasami po 1000 LY na jakiś zapyziały księżyc? Część dlatego, że jest trend na takie wycieczki. Wymuskany koleś z korporacji leci na Union, siedzi tydzień, a potem przez rok opowiada, jakie egzotyczne piękności nocowały u niego w pokoju. Większość – tak jak ja – przyjeżdża w interesach. Księżyc ma super lokalizację, jest na przecięciu kilku bezpiecznych szlaków handlowych (no, wyłączając Eclipse, do Cor z Union jest dobre sześćset lat świetlnych). Ściągają tu rozmaite męty, ale też sporo fachowców. Najemnicy, ochroniarze, szpiedzy, piraci, przemytnicy – wszystko, czego potrzebujesz, we wszelkich kształtach, cenach i rozmiarach. Najwięcej jest tych ostatnich, ale odkąd Horda zainteresowała się sektorem, armia i celnicy mają ważniejsze rzeczy na głowie, niż łapanie frachtowców zapakowanych lewymi VR i popyt na ich usługi mocno zmalał. Jeśli więc potrzebujesz nająć jakiegoś fachowca, a nie masz polecieć gdzie indziej, śmigaj na Union, na pewno kogoś znajdziesz.

Tylko się pilnuj. Trzy razy najmowałem tam ludzi i trzy razy dali ciała. Ostatnim razem kosztowało mnie to prawie pół miliona – sto tysięcy ich zaliczki, drugie tyle na adwokata, a reszta jako zadośćuczynienie za zniszczenia tych łajz. Jakby co, bądź ostrożny. Możesz nawet nająć kilku bandziorów, żeby przetestowali niedoszłych pracowników – ja tak nie zrobiłem i widzisz, jak skończyłem. Jako łapiduch na statku, który jeszcze rok temu był moją własnością.

Wykorzystanie w grze:Edytuj

Union City to taki prawdziwy kocioł kultur. Jest tu wszystko, co można znaleźć w Galaktyce – złe i dobre sekty, najemnicy, piraci, łowcy nagród, psionicy i przemytnicy. To bardzo dobre miejsce na start dla grupy, która ma własny statek i chce znaleźć jakiegoś pracodawcę. Na księżycu dzieje się bardzo dużo, ale są to konflikty na małą skalę, w sam raz dla początkujących bohaterów, czy MG, niemającego jeszcze wizji dłuższej kampanii.

PrzypisyEdytuj

Andrzej "Enc" Stój

Kanoniczny
Kanoniczny

Artykuł ma zawierać tylko treści pochodzące z oficjalnego podręcznika. Prosimy o uwzględnienie tego podczas edycji.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki